Archive for Felietony

Co w trawie piszczy, czyli newsy po mojemu (Sierpień)

// sierpień 14th, 2010 // No Comments » // Felietony

  • O czym się ostatnio mówi w telewizji? Oto jest pytanie! O krzyżu! A to dlatego, że szajka katolików polskiego pochodzenia, chroni niepoświęconego symbolu religijnego w świeckim miejscu. Jak się rozstrzygnie bitwa pod pałacem prezydenckim? Kto wygra? Czy tak jak 600 lat temu pod Grunwaldem Polska? A może wojska krzyżackie? Nie wiem… Od tamtej pory zmienił się Jagiełło, więc trudno cokolwiek przewidzieć. Wiem tylko jedno! WIARA CZYNI CZUBA!
  • Bruce Willis reklamuje polską wódkę! “Sobieski”. Mówi się, że Bruce szuka szczęścia na dnie kieliszka, martwię się tylko o to, żeby nie wpadł w SZKLANĄ PUŁAPKĘ (czyt. chorobę filipińską).
  • Słynna superniania wystąpi w tańcu z gwiazdami! Jury podobno już się obawia! Mówi się o tym, że niegrzeczny Zbigniew Wodecki wraz z niejaką czarną mambą przed programem mają zasiadać na karnych jerzykach.
  • Zdjęto słynną reklamę umiejscowioną pod wawelem “Zimny Lech“. Postawiono nową “Ożyj i zwyciężaj“. I jak tu nie być kontrowersyjnym?
  • W słynnym programie wymienionym wyżej (ten o tańcach) wystąpi również słynny polski bokser Andrzej Gołota. To ten pan, który zawsze gdy stawał do walki o tytuł mistrze, przegrywał… Mówi się, że każde jego wejście na parkiet ma trwać jedną gołotę, czyli 53 sekundy. Podobno Jędruś nie wytrzyma więcej…

Emil Sowiński

Co w trawie piszczy, czyli newsy po mojemu!

// marzec 8th, 2010 // No Comments » // Felietony

W związku z popularnością portali informacyjnych, podjąłem decyzje, że sam będę również zamieszczał na blogu, najważniejsze newsy. Jednak wiadomości, które tutaj będą się pojawiały (około 2 razy w miesiącu), znacznie będą się różniły od tych podawanych w portalach internetowych.  Bo jak się już mogliście przekonać, wszystkie jest tutaj po mojemu i newsy też będą prezentowane zgodnie z ta domeną. Dzisiaj pierwsza odsłona…

  • Ben Stiller i Sacha Baron Cohen, mieli poprowadzić galę Oscarów. Jednak w ostatniej chwili zdecydowano z nich zrezygnować, a to dlatego, że mieli pokazać skecz w którym była mowa o tym, że James Cameron ma dziecko z pewną damą z plemienia Na’vi. Wycofano ten skecz, ponieważ obawiano się, że Cameron może widząc go, opuścić ceremonie. My życzymy Panu Cameronowi większego poczucia humoru, powtarzam poczucia, bo humor mu dopisuje, a świadczy o tym m.in to, że stworzył przekomiczne, filmopodobne działo pt.: “Avatar”.
  • Orły 2009 za nami, niewątpliwie największym zwycięzcą został Borys Lankosz.  Jego “Rewers”, zdobył aż 8 nagród. Gwiazdą wieczoru, okazał się jednak Maciej Stuhr, aż żałuje, że nie stworzono kategorii “Najlepszy prowadzący gale”, bo wygrałby na pewno! Pokonując między innymi “prezenterów”, którzy prowadzili Oscary.
  • Na antenie TVP, możemy obserwować nowe widowisko o pięknym tytule “Śpiewaj i walcz”.  Z niecierpliwością czekamy na kolejne widowiska w tym stylu, czyli: “Tańcz i walcz”, “Tańcz na lodzie i walcz”, “Walcz i tańcz”, “Walczy i tańcz II”, “Graj i walcz”, “Tańcz i śpiewaj… oraz walcz”, “Śpiewaj, tańcz i walcz, a najlepiej rób wszystko na raz!”, “Kochaj i śpiewaj i co najważniejsze walcz”, “Po prostu walcz”, “You can walcz” itp. Liczymy jednak, że ktoś wkrótce zwalczy ze stanowiska, tego który wymyślił tytuł tego niby widowiska.
  • Kuba Wojewódzki zadebiutował w teatrze, w sztuce Woodiego Allena “Zagraj to jeszcze raz sam” i gra, gra, gra, cały czas… Jak? Nie wiem… Ale wiem jedno. Bilety wyprzedane są do końca kwietnia… I to chyba jest bardzo dobra odpowiedź na zadane wcześniej pytanie: Jak?
  • The Hurt Locker, wygrał Oscary! Bardzo dobrze! Bo, gdyby wygrał Avatar, mówiło się o tym, że na fali popularności, wszyscy ludzie mieli pomalować się na niebiesko i pisać wniosek o zmianę nazwy naszej planety na Pandora.
  • Krążą plotki, że gdy Christoph Waltz, odbierał Oscara za drugoplanową role męską, wszyscy ze środowiska filmowego (Hollywood), byli śmiertelnie przerażeni, widokiem Waltza (filmowego łowcy żydów) na scenie. Prawdopodobnie nie chcieli, aby ich dopadł… To dali mu Oscara.

Emil Sowiński

Gościnnie: Salony, galerie i jaja!

// sierpień 18th, 2009 // No Comments » // Felietony

Środek lata, odpocznijmy trochę od polityki. W oczekiwaniu na nowe obietnice premiera Donalda Kochajmy Się Tuska zajmiemy się bardziej przyziemnymi sprawami. Kiedyś, jak zapewne pamiętają ludzie po pięćdziesiątce (idzie nam wyłącznie o wiek), po zakupy szło się do sklepu. I jakoś wszystkim to wystarczało. Teraz, w metropolii czy zabitej dechami dziurze, chodzi się już nie do sklepów, tylko do salonów, galerii i marketów. Wrosły one w pejzaż polskich ulic i nawet specjalnie nie rażą swoją śmiesznością i głupotą. Zmieniają się nasze miasta, miasteczka i wioski, bo bardzo, wręcz nachalnie pragniemy być tacy „europejscy”, „amerykańscy”, „światowi”. Stąd tyle z obca brzmiących nazw sklepów, przybytków gastronomicznych, firm i zakładów usługowych. Osobna sprawa to tworzenie kuriozalnych nazw na coś, co powinno nazywać się całkiem zwyczajnie. Dla przykładu w Zakopanem, na Gubałówce można zjeść pizzę nie w pizzerii, a w Gubałzzerii. Prawda, że oryginalne? W Krynicy nie jemy w restauracji, tylko w Domu Restauracyjnym. Też ślicznie, aż chce się wejść i wrzucić coś na ruszt. W tej samej Krynicy na górze Jaworzynie stoi wielka reklama pizzerii Italiana, która przede wszystkim serwuje TRADYCYJNE DANIA KUCHNI POLSKIEJ, ma amerykański bar i pizzę z pieca prosto z Verony! Gratulujemy! Idźmy dalej. Chleba oczywiście nie kupujemy już w piekarni, a w Domu Chleba. Do fryzjera też już nie chodzimy, tylko do Salonu Fryzur i Stylizacji. Wprawdzie dziadostwo tam jak u dawnego fryzjera, brudne ręczniki, stare fotele i pełno kłaków na podłodze, ale to już dziadostwo salonowe. Poczciwe monopolowe to teraz w większości polskich miast Świat Alkoholi. Wielu odwiedzających ten Świat jedyne co zwiedza, to najpierw sufity, a potem Izbę i wcale nie jest to Izba Pamięci. Wręcz przeciwnie, jest to Izba PRZYWRACANIA pamięci. A już zupełnym pomieszaniem z poplątaniem jest robienie z sieci sklepów sprzedających generalnie odzież, galerii. Że niby co, że te szmaty które tam wiszą to są jakieś dzieła sztuki, od których oczu nie można oderwać i które każdy kulturalny, szanujący się człowiek chciałby posiadać? Co to za zarozumiały matoł wymyślił? To jak nazwać prawdziwe galerie, w których obcujemy z prawdziwą sztuką? Takich przykładów każdy może podać niezliczoną ilość. Ale nie w tym rzecz. My najzwyczajniej w świecie chcemy zwrócić uwagę Szanownych Czytelników na to idiotyczne nazewnictwo, które coraz bardziej wdziera się do naszych miast, a nad którym, choć durne i ośmieszające, przechodzimy do porządku dziennego. Ot i wszystko.

Przy okazji tego szaleństwa nazewniczego, chcemy się z Państwem podzielić pewną refleksją. Dotyczyć ona będzie naszych polskich kurzych jaj. Otóż we wszystkich tych galeriach handlowych, supermarketach, itp. Mamy w ofercie jaja. Wprawdzie nie są to już zwyczajne jaja z kurzej d…, ale „Jaja prosto od chłopa”, „Jaja wiejskie XXL”, „Jaja królewskie”, „Jaja ekologiczne”, „Jaja bezstresowe” i co tam sobie kto na kurzej fermie wymyślił. Wspólną cechą ich wszystkich jest to, że są umazane w kurzych odchodach. O co do cholery chodzi z tym łajnem? Z jednej strony trąbi się o salmonelli i potrzebie wzmożonej higieny, a z drugiej serwuje się brudne jaja! Dla nas są to niebywałe jaja!

Sobczak & Szpak (Kabaret Klika)
Angora

Gościnnie: Nie tędy droga

// sierpień 18th, 2009 // No Comments » // Felietony

Na temat polskich dróg napisano już całe tomy. Najczęściej roni się łzy nad ich katastrofalnym stanem oraz nad tempem budowy nowych arterii. A przecież wiele się przez lata na naszych drogach zmieniło. Wiemy coś o tym, bo przemierzamy je regularnie. Tyle, że nie są to niestety zmiany na lepsze. Po pierwsze bardzo chcielibyśmy dowiedzieć się, jakie to kształcone, ścisłe umysły programują światła na skrzyżowaniach. Ostatnio mieliśmy nieprzyjemność znaleźć się w sytuacji wyjątkowo kuriozalnej. Jechaliśmy obwodnicą Piły. Wydawać by się mogło, że co jak co, ale takie drogowe udogodnienie ułatwia jazdę. Otóż nie! Tam w trzech miejscach ustawiona jest sygnalizacja świetlna. Uczony jegomość tak zgrał te światła, że już przy średnim natężeniu ruchu robi się korek. Wystarczyłoby wyłączyć światła, a sytuacja unormowała by się w ciągu 10, 15 minut. A tak, wraz z innymi kierowcami turlaliśmy się przez 45 min. klnąc na czym świat stoi. Tam też zaobserwowaliśmy dziwaczne zjawisko dotyczące samych kierowców. Co rusz jakiś cwaniaczek starał się szybciej opuścić korek. Myślicie Państwo, że wbrew prawu i rozumowi wyprzedzał z lewej posuwające się z prędkością 5 km/h pozostałe samochody? Nie. On robił to poboczem z prawej!!! A co, Polak potrafi! Oczywiście na miejscu nie było żadnego policjanta, bo w tym korku i tak nikogo by na suszarkę nie złapali, więc się w te okolice nie fatygowali. Takich cwaniaczków na naszych zapchanych drogach jest niestety coraz więcej. Prawdziwą zarazą są ci, którzy w przypadku ruchu wahadłowego, regulowanego światłami, nie bacząc na czerwony sygnał, wjeżdżają na zwężenie. Sprawia to, że ci z drugiej strony, nawet jeżeli mają już zielone światło, to i tak nie mogą wjechać, bo przecież z naprzeciwka jeszcze jadą i jadą! To polskie, szoferackie chamstwo sprawia, iż podczas jednego cyklu świateł przez zwężenie przejeżdża znacznie mniej aut niżby mogło, przy normalnej, zdyscyplinowanej jeździe kierowców. Ale cóż, tacy jesteśmy. Kiedy zdarzy nam się na drodze zrobić cos niezbyt mądrego, nie potrafimy innych kierowców za to przeprosić. Niedawno w Szczecinie młody człowiek wiozący żonę i dwoje dzieci włączył się niebezpiecznie do ruchu, zajeżdżając nam drogę. Przeprosił? Wręcz przeciwnie! W ramach szkolenia swoich dzieci pokazał nam zamaszyste fuck You. No cóż, teraz idiota miał szczęście i nic mu się nie stało. Następnym razem nie on, a jemu pokażą, tyle że nie fuck You, a miejsce wiecznego spoczynku.

Sobczak & Szpak (Kabaret Klika)
Express Bydgoski