Recenzja gościnna: Sherlock Holmes
// styczeń 26th, 2010 // Oczami krytyka, Recenzje Filmowe

Sherlock Holmes
Niedziela, słoneczne przedpołudnie. Dla jednych to idealny moment na wyjście z domu i zaczerpnięcie świeżego, zimowego powietrza. Ja spędziłem ten czas całkowicie inaczej, zamieniając relaksacyjny spacer na kinową salę. Sądziłem, że piękna pogoda ściągnie swoich zwolenników, przez co fotele będą w większości puste. Bardzo się jednak myliłem. Wartkim krokiem, z napojem i popcornem w rękach, przeciskając się przez spory tłum, odnalazłem wskazujące przez bilet miejsce i rozpocząłem kolejną przygodę z filmem, zatytułowanym tym razem „Sherlock Holmes”.
Postać genialnego detektywa, powołanego do życia przez sir Artura Conan Doyle’a – wybitnego szkockiego pisarza, w filmowym świecie spotykana była wielokrotnie. Powstawały pełnometrażowe produkcje oraz seriale. Bez względu na ich formę, czy obsadę aktorską popularność przygód Holmes’a i jego wiernego przyjaciela doktora Watsona cały czas rośnie. Na ten sukces z pewnością odpowiednio wpłynie bardzo współczesna wizja sławnego detektywa.
XXI wieczna wersja Sherlocka Holmes’a wyszła spod ręki znanego filmowca, do niedawna męża Madonny, Guy’a Ritchiego. Ten brytyjski reżyser i scenarzysta stworzył dwa arcydzieła współczesnego kina. Mam tutaj na myśli „Porachunki” i „Przekręt”. Guy słynnie z innowacyjnie wizjonerskiego spojrzenia na swoje dzieła, które charakteryzuje świeżość i oryginalność. Nie jest on może płodnym twórcą, za to prawdziwym gwarantem kina zapadającego głęboko w pamięci każdego widza.

Głównym motywem filmu jest uratowanie ukochanego Królestwa Brytyjskiego oraz przy okazji całego świata przed okrutnym Lordem Blackwood. W jego szatańskim planie ma przeszkodzić ekscentryczny Sherlock Holmes i doktor Watson. Nie będzie to proste zadanie, gdyż przeciwnik posługuje się magią, w działanie której detektyw nie chce za bardzo uwierzyć. Zrobi wszystko, aby zdemaskować wroga i wysłać go na stryczek.
Obejrzałem wiele filmowych adaptacji przygód Holmesa, dlatego do tej podchodziłem z dystansem. Obawiałem się, że hollywoodzcy filmowcy zrobią pośmiewisko z bohatera książek Doyle’a. Ku mojemu zdziwieniu stało się zupełnie inaczej. Ritchie po raz kolejny ujawnił swój talent, tworząc oryginalne i wyśmienite kino. Jego super detektyw to postać dla współczesnego widza, zupełnie różniący się od tego z wcześniejszych opowieści. Odtwórca tytułowej roli Robert Downey Jr. powiedział w jednym z wywiadów, że w razie klapy filmu rezygnuje z aktorstwa. Zważywszy na fakt, że za swoją pracę otrzymał Złotego Globa, chyba porzuci swoje niedorzeczne plany. Jego ekranowy partner Jude Law (dr Watson), też powinien zostać nagrodzony. Razem stworzyli wyśmienity duet, perfekcyjnie uzupełniający się. Co do reszty, to nie mam jakichkolwiek zarzutów. „Sherlock Holmes” został dopracowany w szczegółach. Dobre kino akcji, śmieszne dialogi i sytuacje. Ponura sceneria dawnej Anglii tworzy niepowtarzalny klimat. Nie brakuje wątku miłosnego, ciekawych pojedynków, sztuczek magicznych i gadżetów w stylu MacGyvera. Widoczne ogromne pieniądze, wpompowane w produkcje nie psują jej. Doświadczamy interesującego kina przygodowo – kryminalnego z najwyższej półki, w dość zmodernizowanym stylu, który na pewno znajdzie wielu krytyków, do grona których moja osoba się nie zalicza.
Oczami Krytyka
Łukasz Grudzień





