Najnowsze wpisy
Złote Sowy 2009 - wyniki!
// luty 8th, 2010 // brak komentarzy » // Plebiscyty
Najlepszy film: Dom Zły
Smarzowski nakręcił swój trzeci film i najlepszy. Poprzednie jego filmy w porównaniu do najnowszego jego dzieła to komedie romantyczne. Nakręcono dzieło doskonałe, które opowiada ciekawą historię, pokazuje ludzkie słabości jest doskonały thrillerem! Postanowiłem uhonorować je Złotą Sową, co czyni z niego najlepszy film roku, mimo iż, konkurencja była bardzo silna. Kto jeszcze nie oglądał, niech jak najszybciej to zrobi. POLECAM!
Pozostali nominowani: Wino Truskawkowe, Rewers, Idealny facet dla mojej dziewczyny, Wojna Polsko – Ruska.
Najlepszy aktor pierwszoplanowy: Borys Szyc (Wojna Polsko-Ruska)
Bez wątpienia to był jego rok! Zagrał świetną kreacje w „Wojnie Polsko-Ruskiej” za, którą zostaje uhonorowany Złota Sową. Zupełnie inną postać zagrał w filmie Falka „Enen”, świetnym thrillerze. Za „Wojnę…” dostał nagrodę w Gdyni, prawdopodobnie zostanie też nagrodzony Orłem. Krążą również plotki, że Bruce Willis po obejrzeniu filmu Żuławskiego, zaprosił Szyca do Hollywood…
Pozostali nominowani: Jan Nowicki (Jeszcze nie wieczór), Olgierd Łukaszewicz (Generał Nil), Arkadiusz Jakubik (Dom Zły), Václav Jiráček (Janosik. Prawdziwa historia).
Najlepsza aktorka pierwszoplanowa: Agata Buzek (Rewers)
Na festiwalu w Berlinie wystąpi jak wschodząca gwiazda kina europejskiego. Agata Buzek to gwiazda wielkiego formatu… Pamiętam ją jeszcze sprzed kilku lat z „Zemsty” i kilku odcinków „Gliny”, nigdy nie pomyślałem, że potrafi zagrać taką rolę, jaką zagrała w „Rewersie”. Zdobyła Złota Sowę, pokonując m.in. Krystyne Jandę, a to o czymś świadczy!
Pozostali nominowani: Krystyna Janda (Tatarak), Anna Kaczmarczyk (Galerianki), Grażyna Błęcka – Kolska (Afonia i Pszczoły), Magdalena Boczarska (Idealny facet dla mojej dziewczyny)
Najlepszy aktor drugoplanowy: Robert Więckiewicz (Dom Zły).
Muszę szczerze przyznać, że w tej kategorii miałem spory kłopot z wyborem. Czarowało mną świetne aktorstwo „Wojny Polsko-Ruskiej” i również dobre „Domu Złego”. Postawiłem na ten drugi film, ponieważ postać, prokuratora, którą kreuje tam Więckiewicz przyciąga widza do ekranu. Aktor ten potrafi świetnie manipulować swoimi rolami… Śmiem twierdzić, że nie ma roli, której Więckiewicz, by nie zagrał! Nie ukrywam, że kilka lat temu, gdy obejrzałem film „Ciało”, powiedziałem: To będzie wielki aktor!
Pozostali nominowani: Michał Czernecki (Wojna Polsko-Ruska), Marcin Dorociński (Rewers), Marian Dziędziel (Dom Zły), Jan Machulski (Ostatnia akcja).
Najlepsza aktorka drugoplanowa: Sonia Bohosiewicz (Wojna Polsko-Ruska)
Sonia Bohosiewicz, pojawia się w filmie Żuławskiego na 10 minut… Ale jest to mistrzowskie 10 minut! Oglądając ten film dalej, chcemy jeszcze raz ją ujrzeć! Mistrzowskie są jej gesty, sposób wypowiadania słów i krok, którym „zwiedza” dom Silnego. Jeszcze raz to powiem, mistrzostwo! Warto obejrzeć, choćby „Wojnę…”, dla tej jednej sceny…
Pozostali nominowani: Kinga Preis (Dom Zły), Anna Polony (Rewers), Maria Seweryn (Idealny facet dla mojej dziewczyny), Zuzana Fialova (Wino Truskawkowe).
Najlepsza reżyseria: Wojciech Smarzowski (Dom Zły)
Smarzowski mówił w wywiadach, że dał wolną rękę swojemu operatorowi i to dało mu czas na pracę z aktorami, którą w pełni wykorzystał! Każdy aktor jest świetnie prowadzony. Począwszy od Arka Jakubika skończywszy na Eryku Lubosie. Smarzowski, wspiął się na wyżyny w swoim fachu! Po raz kolejny udowodnił, że jest świetnym reżyserem! Złota Sowa w pełni zasłużona!
Pozostałe nominacje: Borys Lankosz (Rewers), Andrzej Wajda (Tatarak), Jan Jakub Kolski (Afonia i Pszczoły), Feliks Falk (Enen).
Najlepszy scenariusz: Wojciech Smarzowski i Łukasz Kośmicki (Dom Zły)
Obaj panowie stworzyli świetny tekst obfitujący w doskonałe dialogi z bardzo ciekawą fabułą! Scenariusz „Domu Złego” dojrzewał ponad dziesięć lat. Na początku, był złożony tylko z części jesiennej. Następnie dopisano część zimową. Obaj panowie zostali już uhonorowani w Gdyni, dzisiaj przyszedł czas na Złote Sowy!
Pozostali nominowani: Andrzej Bart (Rewers), Andrzej Saramonowicz (Idealny facet dla mojej dziewczyny), Andrzej Maleszka (Magiczne Drzewo), Jacek Bławut (Jeszcze nie wieczór).
Najlepsze zdjęcia: Marcin Koszałka (Rewers)
Marcin Koszałka stanął na wysokości zadania! To właśnie dzięki jego zdjęciom „Rewers” się świetnie ogląda. Koszałka, świetnie zrozumiał wizje reżysera i nadał tej wizji piękny czarno biały styl. Zdjęcia w tym filmie to coś co przykuło moją największą uwagę! Sam Koszałka odebrał już nagrodę na festiwalu w Gdyni oraz na Plus Camerimage… Brawo!
Pozostali nominowani: Krzysztof Ptak (Dom Zły), Tomasz Michałowski (Wino Truskawkowe), Paweł Edelman (Tatarak), Jacek Petrycki (Operacja Dunaj)
Odkrycie roku: Borys Lankosz (Rewers)
Borys Lankosz, któż przed kilkoma miesiącami, znał tą osobę? Nieliczni… To był jego rok! Nakręcił na podstawie świetnego materiału literackiego (Andrzej Bart), również doskonały film! Uhonorowany Złotym Lwem na festiwalu w Gdyni! Był również polskim kandydatem do Oscara, niestety odpadł w przedbiegach, ustępując takim filmom jak „Biała wstążka” czy „Prorok”. Czekam z niecierpliwością na kolejny film Lankosza i mam nadzieje, że będzie jeszcze lepszy od „Rewersu”.
Pozostali nominowani: Paweł Borowski (Zero), Grzegorz Wolf (Enen), Katarzyna Rosłaniec (Galerianki), Bartek Kędzierski (Włatcy Much. Czopki, ćmoki i mondzioły).
Najlepsza muzyka: Michał Lorenc (Wino Truskawkowe)
Wino Truskawkowe jest filmem magicznym, niezwykle ciekawym opartym na równie świetnej prozie Andrzej Stasiuka. Ma również świetną obsadę: Więckiewicz, Dziędziel, Stuhr czy Radziwiłowicz. Ma również swój klimat… Do którego przyczynia się niewątpliwie świetna, magiczna muzyka mistrza, Michała Lorenca. Który dzisiaj dostaję „bardzo prestiżową” nagrodę, Złotą Sowę!
Pozostali nominowani: Włodzimierz Pawlik (Rewers), Tomasz Stroynowski (Jeszcze nie wieczór), Mikołaj Trzaska (Dom Zły), Wojciech Lemański (Idealny facet dla mojej dziewczyny).
Najlepsza scena filmowa: Rozmowa przez walkie-talkie (Wojna Polska-Ruska)
Za świetny dialog, humor i pomysłowość w realizacji. Rewelacyjne!
Recenzja gościnna: Sherlock Holmes
// styczeń 26th, 2010 // brak komentarzy » // Oczami krytyka, Recenzje Filmowe

Sherlock Holmes
Niedziela, słoneczne przedpołudnie. Dla jednych to idealny moment na wyjście z domu i zaczerpnięcie świeżego, zimowego powietrza. Ja spędziłem ten czas całkowicie inaczej, zamieniając relaksacyjny spacer na kinową salę. Sądziłem, że piękna pogoda ściągnie swoich zwolenników, przez co fotele będą w większości puste. Bardzo się jednak myliłem. Wartkim krokiem, z napojem i popcornem w rękach, przeciskając się przez spory tłum, odnalazłem wskazujące przez bilet miejsce i rozpocząłem kolejną przygodę z filmem, zatytułowanym tym razem „Sherlock Holmes”.
Postać genialnego detektywa, powołanego do życia przez sir Artura Conan Doyle’a – wybitnego szkockiego pisarza, w filmowym świecie spotykana była wielokrotnie. Powstawały pełnometrażowe produkcje oraz seriale. Bez względu na ich formę, czy obsadę aktorską popularność przygód Holmes’a i jego wiernego przyjaciela doktora Watsona cały czas rośnie. Na ten sukces z pewnością odpowiednio wpłynie bardzo współczesna wizja sławnego detektywa.
XXI wieczna wersja Sherlocka Holmes’a wyszła spod ręki znanego filmowca, do niedawna męża Madonny, Guy’a Ritchiego. Ten brytyjski reżyser i scenarzysta stworzył dwa arcydzieła współczesnego kina. Mam tutaj na myśli „Porachunki” i „Przekręt”. Guy słynnie z innowacyjnie wizjonerskiego spojrzenia na swoje dzieła, które charakteryzuje świeżość i oryginalność. Nie jest on może płodnym twórcą, za to prawdziwym gwarantem kina zapadającego głęboko w pamięci każdego widza.

Głównym motywem filmu jest uratowanie ukochanego Królestwa Brytyjskiego oraz przy okazji całego świata przed okrutnym Lordem Blackwood. W jego szatańskim planie ma przeszkodzić ekscentryczny Sherlock Holmes i doktor Watson. Nie będzie to proste zadanie, gdyż przeciwnik posługuje się magią, w działanie której detektyw nie chce za bardzo uwierzyć. Zrobi wszystko, aby zdemaskować wroga i wysłać go na stryczek.
Obejrzałem wiele filmowych adaptacji przygód Holmesa, dlatego do tej podchodziłem z dystansem. Obawiałem się, że hollywoodzcy filmowcy zrobią pośmiewisko z bohatera książek Doyle’a. Ku mojemu zdziwieniu stało się zupełnie inaczej. Ritchie po raz kolejny ujawnił swój talent, tworząc oryginalne i wyśmienite kino. Jego super detektyw to postać dla współczesnego widza, zupełnie różniący się od tego z wcześniejszych opowieści. Odtwórca tytułowej roli Robert Downey Jr. powiedział w jednym z wywiadów, że w razie klapy filmu rezygnuje z aktorstwa. Zważywszy na fakt, że za swoją pracę otrzymał Złotego Globa, chyba porzuci swoje niedorzeczne plany. Jego ekranowy partner Jude Law (dr Watson), też powinien zostać nagrodzony. Razem stworzyli wyśmienity duet, perfekcyjnie uzupełniający się. Co do reszty, to nie mam jakichkolwiek zarzutów. „Sherlock Holmes” został dopracowany w szczegółach. Dobre kino akcji, śmieszne dialogi i sytuacje. Ponura sceneria dawnej Anglii tworzy niepowtarzalny klimat. Nie brakuje wątku miłosnego, ciekawych pojedynków, sztuczek magicznych i gadżetów w stylu MacGyvera. Widoczne ogromne pieniądze, wpompowane w produkcje nie psują jej. Doświadczamy interesującego kina przygodowo – kryminalnego z najwyższej półki, w dość zmodernizowanym stylu, który na pewno znajdzie wielu krytyków, do grona których moja osoba się nie zalicza.
Oczami Krytyka
Łukasz Grudzień
Recenzja gościnna: Stare wygi
// styczeń 26th, 2010 // brak komentarzy » // Oczami krytyka, Recenzje Filmowe

Stare wygi
Walt Disney był geniuszem. Swoimi niezwykłymi historiami potrafił zaciekawić widza i był gwarantem niepowtarzalnego widowiska, które najczęściej z upływem lat uzyskiwało miano kultowego. Po śmierci Disney’a, jego spadkobiercy starają się dotrzymać mu kroku i trzeba im przyznać, że robią to wręcz perfekcyjnie.
Prekursor i mistrz kina rysunkowego, oprócz bajek wielokrotnie sięgał do familijnych, rodzinnych produkcji. To rozrywka na odpowiednim poziomie, określona trzema słowami: lekki, łatwy i przyjemny. To stwierdzenie idealnie pasuje do najnowszego filmu wyprodukowanego przez disnejowskich czarodziejów, pod tytułem „Stare wygi”.
Większość z was z pewnością nie pamięta „Gangu dzikich wieprzy”, opowiadającego przygody podstarzałych panów, którzy znudzeni szarą codziennością wybierają się w motocyklową podróż bezdrożami Ameryki. Celowo przytoczyłem tytuł tej ciekawej komedii, ponieważ ma ona sporo wspólnego ze „Starymi wygami”. Oprócz osoby jej reżysera Walta Beckera (stworzył min. „Wiecznego studenta”), w głównej roli ponownie spotkamy Johna Travoltę. Jego ekranowym kolegą jest Robin Williams, aktor uniwersalny, czujący się dobrze zarówno w komediach, dramatach jak i sensacjach. Oba te filmy poruszają także trudny dla każdego mężczyzny temat, jakim jest późny okres wieku średniego. Czas ten wiąże się nie tylko z większą ilością zmarszczek. To moment na wielkie zmiany, których konsekwencje wprowadzą spore zamieszanie.

Dwaj biznesmeni Dan i Charlie osiągnęli już niemal wszystko. Droga do sukcesu sprawiła, że zapomnieli o swoim prywatnym życiu. Z czasem zaczęło im czegoś brakować. Pustkę rodzinnego ogniska z pewnością wypełni niespodziewana wizyta. Do miasta przyjeżdża dawna miłość Dana, wraz z dwójką niesfornych bliźniaków. Kobieta uświadamia byłemu kochankowi, że jest ich ojcem i musi się nimi zaopiekować. Świeżo upieczony tata razem z wujkiem Charliem jeszcze zatęsknią za nudnym i pozbawionym zobowiązań życiem.
„Stare wygi” niezaprzeczalnie są komedią, która w założeniu miała charakteryzować się starym, wartym uwagi, stylem. Wytwórnia Disney zawsze trzymała fason i nie wychodziła poza granice dobrego smaku. Ich najnowsza produkcja niemal mieści się w tych konwenansach, chociaż chwilami gubi obrany kierunek. Decydując się na „Stare wygi” nie spodziewajmy się wybitnego kina. To typowy rozrywkowy kąsek dla mas, gdzie podczas jego trwania możemy się odpowiednio zrelaksować. Opatrzony w humor na umiarkowanym poziomie, nie czyni z nas bezmózgich odbiorców. Chociaż historia jest banalna, tym faktem nie trzeba się w ogóle przejmować, bo zabawa i tak jest przednia. Obaj główni aktorzy spisali się wyśmienicie. Współczesne kino familijne zaczyna chyba powoli ewoluować i nabierać innego kształtu, co może nie wszystkim przypaść do gustu. „Stare wygi” to delikatny disnejowski eksperyment, który w świecie filmowym przyjął się dobrze i święci trumfy. Mam nadzieję, że polskiemu widzowi też się spodoba.
Oczami Krytyka
Łukasz Grudzień
Recenzja gościnna: Artur i zemsta maltazara
// styczeń 22nd, 2010 // brak komentarzy » // Oczami krytyka, Recenzje Filmowe

Artur i zemsta maltazara
„Taxi”, „Leon Zawodowiec” czy „Piąty Element” to filmy, które każdy widział, a jak nie to na pewno o nich słyszał. Dzięki ich twórcy Lucowi Bessonowi kino europejskie, a w szczególności francuskie, dorównało poziomowi tego zza wielkiego oceanu, a często je przewyższa. Tematyka filmów Bessona jest różnorodna, przez co nie są one monotematyczne i zadziwiają swoją oryginalnością. Możemy obejrzeć dramaty, komedie, sensacje, a także familijne produkcje.
Tak jak to miało miejsce w ubiegłym roku, pierwszego stycznia do polskich kin trafił kolejny twór Bessona, zatytułowany „Artur i zemsta Maltazara”. Jego scenariusz powstał w oparciu o trzecią powieść Luca Bessona i jest kontynuacją historii „Artur i Minimki”. Niestety dla osób, które nie widziały pierwszej części, opowieść będzie mało zrozumiała. Na szczęście niedawno telewizja pokusiła się o jej emisję, co z pewnością ułatwi sprawę. Reszcie pozostaje wizyta w wypożyczalni, bądź zakup, za śmieszne pieniądze, tego filmu.
Tytułowy Artur, to dziesięcioletni chłopiec, który wraz z rodzicami spędza wakacje u swoich dziadków mieszkających w prowincjonalnym miasteczku Smallville. Dziadek Artura to poszukiwacz skarbów. Jego zamiłowanie doprowadziło do odkrycia nowego świata, zlokalizowanego w przydomowym ogródku, gdzie miniaturowe elfy zwane Minimkami tworzą zwarte społeczeństwo. Artur szybko nabiera chęci do wielkich przygód, które doprowadzają go do nowej krainy, gdzie znajduje nietypowych przyjaciół, którym będzie musiał pomóc w walce z okrutnym Maltazarem.

Taka osoba jak Luc musiał stworzyć coś innego, żeby nie ulec schematom panujących trendów w tworzeniu animacji. Trzeba mu przyznać – jego twór pod każdym względem powala na kolana. To, co najbardziej pozostanie w pamięci widza, to zakończenie filmu. Nigdy nie doświadczyłem takiego zaskoczenia oraz nie widziałem tylu zdumionych twarzy widzów. „Artur i zemsta Maltazara” to produkcja, o której rozmawiać można bez końca, a jej finał na zawsze zapadnie w pamięci.
Geniusz Luca Bessona znowu się ujawnił, tym razem skierowany został do młodszego widza. Jednak każdy z nas ma w sobie coś z dziecka, więc jest to kino dozwolone do lat 99. Francuski twórca często powtarzał w wywiadach, że po wyreżyserowaniu dziesiątego filmu, odejdzie na emeryturę. „Artur i Minimki” jest właśnie tym dziesiątym z kolei, ale biorąc pod uwagę, że przygody Artura tworzą magiczną trylogię, filmowiec nie przestał czarować. Na mnie jego czary podziałały i zapewniam, że będzie tak samo z każdym z was. Pięknie opowiedziana historia o miłości, walce i przyjaźni, pozwala wpłynąć tylko pozytywnie na samopoczucie widza.
Oczami krytyka
Łukasz Grudzień
Mocne polskie kino: Psy
// styczeń 1st, 2010 // brak komentarzy » // Artykuły Filmowe

Psy
„Psy”, film w którym głównym bohaterem jest Franz Maurer. Nie ukrywam, że to mój ulubiony bohater polskiego kina lat 90. I to bardzo dobrego polskiego kina. Bo to właśnie lata 90, według mnie pokazały najlepsze polskie komercyjne produkcje: Psy, Nic Śmiesznego, Kiler. Dzisiejsze komedie romantyczne mimo że zdobywają ludność w kinach nie są świetnymi dziełami, tylko tanimi produktami rodem z bazaru. A filmy takie jak: Kiler czy Psy, posiadały ogromne widownie i były świetnymi dziełami.
Postać Franza Maurera wymyślił nie kto inny jak mistrz kina polskiego, czyli Władysław Pasikowski. Już od początku reżyser wiedział, że rolę będzie grał jego ulubiony aktor, czyli Bogusław Linda, pisał ją pod niego. A najśmieszniejsze jest to, że pomysł Pasikowskiemu na „Psy”, podsunął nie kto inny tylko Olaf Lubaszenko. To Olaf miał pomysł na film, chciał zagrać razem z Lindą policjantów i nawet wymyślił im nazwiska – mówi Pasikowski w swojej książce. To prawda, projekt początkowo nazywał się „Policjanci z Warszawy”, ale nie spodobał się on szefowi studia „Zebra” Juliuszowi Machulskiemu, który żądał czegoś oryginalnego, czegoś na czasie. I nagle bum! Rozpoczęła się afera z teczkami, Pasikowski dołączył ją do scenariusza. Dorzucił również wątek emocjonalny, który był wzięty z życia, ponieważ jego przyjaciel, przechodził takie same perypetie. Po dopisaniu dialogów i szybki zwarciu ekipy, nakręcono film. Film z którego wyrzucono aż piętnaście procent – tak nakazał ówczesny szef studia. Jednak to w niczym nie zawadziło, a nawet pomogło filmowi, który był według mnie był świetnie zrobionym filmem. Na szczęście Juliusz Machulski nie wyciął najbardziej odważnej sceny w filmie, tej poniżej:
Jak już wspominałem wcześniej głównym bohaterem „Psów” jest „Franciszek Maurer, lat 35, operacyjny, żonaty, jedno dziecko. Studia prawnicze ukończone w Krakowie z wyróżnieniem w roku 78. W tym samym roku podejmuje pracę w resorcie…” ; „Żeni się z córką ówczesnego członka Biura Politycznego KC” ; „Posiada 31 wyróżnień, pochwał oraz 18 nagan”. Cóż więcej chcieć? Tyle wystarczy jeśli chodzi o charakterystykę głównego bohatera. Kto w tamtych latach nie chciałby takiego życiorysu? No kto?

W „Psach”, występuje wielu znakomitych aktorów. Można powiedzieć, że właśnie dzięki temu filmowi właśnie oni się wybili. Artur Żmijewski? Teraz wszystkim znany Doktor Burski czy tam Ojciec Mateusz, prawdziwa gwiazda. Wtedy nikomu nie znany aktor (no może, części widowni, „Lawa”), który zagrał swoją rolę w wieku 26 lat i zrobił to genialnie! Cezary Pazura, Olaf Lubaszenko ci ludzie byli znani dzięki serialowi „Pogranicze w ogniu” po filmach Pasikowskiego zostali prawdziwymi gwiazdami. Muszę przyznać, że to człowiek ma nosa w tym kierunku. To on stworzył nowy wizerunek Lindy jako twardziela! To on w serialu „Glina” (najlepszym serialu kryminalnym ostatnich lat), stworzył komisarza Gajewskiego! Jerzy Radziwiłowicz, który kojarzony był głównie z ról teatralnych oraz z filmów Wajdy: „Człowiek z marmuru”, „Człowiek z żelaza”, zagrał komisarza Policji, doświadczonego życiowo i zrobił to doskonale!

„Psy” to dzieło już kultowe. Jeszcze raz podkreślam, jedno z największych dzieł polskiego kina. Świetny film. I tutaj trochę się dziwię dlaczego, tak świetnemu reżyserowi jak Władysław Pasikowski, nie chce się dać pieniędzy na dalsze filmy? Ktoś może wytłumaczyć dlaczego? Sądzę, że wiem. Pan Pasikowski, napisał scenariusz, wydarzeniu, które wielu z „prawdziwych polaków” uznaje za nieprawdziwe. Napisał o mordzie żydów w Jedwabnem. Mimo świetnej oceny scenariusza, nie daje mu się na niego pieniędzy. Dlaczego? Choć ostatnio nadeszła dobra wiadomość. Pasikowski ma pisać scenariusz do filmu o Wałęsie! A sam film reżyserować ma Andrzej Wajda. Pasikowski pisał dialogi do „Katynia” i to właśnie dialogi były największym atutem tego filmu. Ale scenariusz o Wałęsie i o tym jak człowiek jego pokroju jest dziś traktowany przez niektórych, będzie czymś zaskakującym! Zwłaszcza, że w pierwszej wersji scenariusza „Psów” jest taki dialog, nawiązujący do Wałęsy.
KAZEK
Nawet nie poznałeś co to małżeństwo. Ja bracie z moją to dziewiętnaście lat się męczę i żadnej szansy na amnestie. Nawet jak Lechu papieżem zostanie.
FRANZ
Przeskoczył przez mur, przeskoczył przez lade to może i ołtarz przeskoczy.
I tym akcentem zakończmy dzisiejszy wpis. Kolejna część cyklu “Mocne polskie kino”, już na początku przyszłego miesiąca.
Recenzja: Avatar
// grudzień 27th, 2009 // 1 komentarz » // Recenzje Filmowe
Avatar
25 Grudzień, wszystkie miejsca w sali zajęte, wszystkie okulary 3-D w użyciu, cały popcorn wykupiony ze sklepu, gigantyczna kolejka po odbiór biletów, które się zarezerwowało już tydzień wcześniej, na twarzy każdego człowieka widać wielką ekscytację, wszyscy którzy wchodzą do sali, wiedzą, że obejrzą najdroższy film wszech czasów, wielkie widowisko, świetnie zrobione, z rewelacyjnymi efektami specjalnymi. Nie mylą się…
O czym jest najnowszy film Jamesa Camerona? Wbrew pozorom nie jest to typowe widowisko science-fiction, a typowy film o miłości. Jake, kaleki weteran wojenny zostaje wysłany na odległą planetę Pandorę, która zamieszkiwana jest przez ludność zwaną Na’vi. Kryje ona nieocenioną wartość dla człowieka, posiada wiele bogactw i surowców mineralnych. Zadaniem Jake’a, który uczestniczy w programie Avatar jest podróżowanie w nowym ciele po planecie i to właśnie tam poznaje Neytiri. Jednak jak wiadomo, ich miłość nie może przetrwać długo… Można tutaj dosłownie powiedzieć, a zwykle używa się tego zwrotu jako metafory, a więc… Nie może przetrwać długo, ponieważ pochodzą z dwóch różnych światów.
![]()
Film jest doskonale zrobiony, James Cameron zadbał o każdy szczegół na ekranie, nie bez powodu biją się o niego studia filmowe, każde studio chce właśnie, aby to u nich Cameron nakręcił swój film. Choć przypomina mi się historia, „Titanica”, który w momencie, gdy wchodził na ekrany nie był wcale skazany na sukces. Na pokazach przedpremierowych od krytyków otrzymał najgorsze noty, co za tym szło, później zebrał najgorsze recenzje we wszystkich gazetach w USA, ale jego los okazał się szczęśliwy, bo zebrał wiele statuetek i stał się jednym z najbardziej kasowych filmów. „Avatar” jest filmem, który ciekawie się ogląda, ze względu na efekty specjalne, które są świetne! Do tego dochodzi przemyślane 3-D, podkreślam przemyślane! Bo nie jest ono zrobione tzw. „na siłe” i mamy do czynienia z ciekawym filmem. Jednak ta ciekawość zaczyna się kończyć po ok. 1,5 godziny filmu, a to trochę więcej niż połowa! I to właśnie wtedy daje o sobie znać fabuła…
A fabuła? Denna, schematyczna, sztuczna, utarta, nie zachwyca niczym nowym. To właśnie ona sprawia, że film zaczyna się niemiłosiernie dłużyć. Bo trwa naprawdę długo, aż 160 minut! Trzeba pamiętać, że gdy robi się taki film, który wygląda na ekranie przepięknie, trzeba też zadbać o ciekawą fabułę. Weźmy pod lupę, np.: „Mrocznego Rycerza”, najdłuższy film o batmanie, genialnie zrobiony, ale też ciekawie napisany… W „Avatarze”, widać brak dobrego warsztatu scenariuszowego, bo ostatnie sceny filmu według mnie ciągną się jak flaki z olejem…
![]()
Podsumowując, „Avatar” jest milowym krokiem w dziedzinie filmów science – fiction. Nie jest zwykłym filmem… Jest widowiskiem, wielkim show, które będzie gromadzić w kinach ogromne ilości ludzi, zajadających popcorn i podziwiających z ciekawością sceny latania czy walk. Ja ze swej strony polecam film wszystkim! Jednak warto go obejrzeć w kinie, bo to robi wielkie wrażenie! Nie czekajcie na wersje DVD! To już nie będzie to samo… (To właśnie świadczy o tym, że nie jest to film wybitny)!
OCENA: 7/10
Emil Sowiński
Złote Sowy 2009 - nominacje
// grudzień 25th, 2009 // brak komentarzy » // Plebiscyty
Już niedługo będziemy obchodzić pierwszą rocznicę istnienia bloga. Postanowiłem, iż rocznica musi posiadać jakiś znak rozpoznawczy. Będą to Złote Sowy, które będziemy rozdawać co rok, najlepszym polskim filmom i twórcom filmowym. W pierwszej edycji, wziąłem pod uwagę wszystkie filmy, które miały premierę w roku 2009. A są to: Afonia i Pszczoły, Enen, Generał – zamach na giblartarze, Generał Nil, Idealny facet dla mojej dziewczyny, Janosik. Prawdziwa historia, Kochaj i Tańcz, Miłość na wybiegu, Operacja Dunaj, Ostatnia akcja, Popiełuszko. Wolność jest w nas, U Pana Boga za miedzą, Drzazgi, Zero, Wojna Polsko-Ruska, Zamiana, Złoty Środek, Jeszcze nie wieczór, Magiczne Drzewo, Tatarak, Balladyna, Galerianki, Mniejsze Zło, Włatcy móch czopki, ćmoki i mondzioły, Rewers, Dom Zły, Wino Truskawkowe, Miasto z morza.
A oto nominacje w 11 kategoriach:
Najlepszy film: Idealny facet dla mojej dziewczyny, Wojna Polsko-Ruska, Dom Zły, Rewers, Wino Truskawkowe.
Najlepszy aktor pierwszoplanowy: Borys Szyc (Wojna Polsko-Ruska, Enen), Arkadiusz Jakubik (Dom Zły), Jan Nowicki (Jeszcze nie wieczór), Olgierd Łukaszewicz (Generał Nil), Václav Jiráček (Janosik. Prawdziwa historia)
Najlepsza aktorka pierwszoplanowa: Krystyna Janda (Tatarak), Agata Buzek (Rewers), Anna Karczmarczyk (Galerianki), Grażyna Błęcka – Kolska (Afonia i Pszczoły), Magdalena Boczarska (Idealny facet)
Najlepszy aktor drugoplanowy: Marian Dziędziel (Dom Zły), Michał Czernecki (Wojna Polsko-Ruska), Grzegorz Wolf (Enen), Marcin Dorociński (Rewers), Robert Więckiewicz (Dom Zły).
Najlepsza aktorka drugoplanowa: Maria Seweryn (Idealny facet), Sonia Bohosiewicz (Wojna Polsko-Ruska), Kinga Preis (Dom Zły), Zuzana Fialova (Wino Truskawkowe), Anna Polony (Rewers).
Najlepsza reżyseria: Feliks Falk (Enen), Borys Lankosz (Rewers), Wojciech Smarzowski (Dom Zły), Jan Jakub Kolski (Afonia i Pszczoły), Andrzej Wajda (Tatarak).
Najlepsze zdjęcia: Marcin Koszałka (Rewers), Krzysztof Ptak (Dom Zły), Tomasz Michałowski (Wino Truskawkowe), Paweł Edelman (Tatarak), Jacek Petrycki (Operacja Dunaj).
Najlepszy scenariusz: Jacek Bławut (Jeszcze nie wieczór), Andrzej Saramonowicz (Idealny facet), Andrzej Bart (Rewers), Wojciech Smarzowski (Dom Zły), Andrzej Maleszka (Magiczne Drzewo)
Odkrycie roku: Paweł Borowski (Zero), Bartek Kędzierski (Włatcy móch), Grzegorz Wolf (Enen), Borys Lankosz (Rewers), Katarzyna Rosłaniec (Galerianki),
Najlepsza muzyka: Mikołaj Trzaska (Dom Zły), Włodzimierz Pawlik (Rewers), Tomasz Stroynowski (Jeszcze nie wieczór), Michał Lorenc (Wino Truskawkowe), Wojciech Lemański (Idealny facet dla mojej dziewczyny).
Najlepsza scena filmowa: Lewy i Silny rozmawiają przez walkie-talkie (Wojna Polsko – Ruska), Casting do filmu porno (Idealny facet), Polowanie na lisa (Dom Zły), Spotkanie nad rzeką (Wino Truskawkowe), Porucznik Mróz szuka pozorantów w sklepie spożywczym (Dom Zły).
Podsumowując,
10 nominacji - Dom Zły
8 nominacji - Rewers
6 nominacji - Idealny facet dla mojej dziewczyny
5 nominacji - Wino Truskawkowe
4 nominacje - Wojna Polsko-Ruska
3 nominacje - Tatarak, Enen, Jeszcze nie wieczór
2 nominacje - Afonia i Pszczoły, Galerianki,
1 nominacja - Operacja Dunaj, Zero, Generał Nil, Magiczne Drzewo, Ostatnia akcja, Janosik, Włatcy Móch.
0 nominacji - Generał - zamach na Giblartarze, Miłość na wybiegu, Kochaj i Tańcz, Złoty Środek, U Pana Boga za miedzą, Balladyna, Zamiana, Miasto z morza, Mniejsze Zło, Popiełuszko, Drzazgi.
Wyniki już w lutym!





