Mocne polskie kino: Sara
// luty 15th, 2010 // Artykuły Filmowe
W kolejnym odcinku z cyklu „Mocne polskie kino”, po 1989 roku, chciałbym przedstawić wam film pt.: „Sara”. Długa zastanawiałem się, co przedstawić wam w lutym, wymyśliłem sobie właśnie „Sarę”, po pierwsze dlatego, że dziś o 20:05 (tj. Poniedziałek), telewizja Polsat pokazuje ten film, a po drugie dlatego, że jest to film z doskonałą obsadą i świetną fabułą.
Przyjrzyjmy się trochę początkom. Maciej Ślesicki, reżyser filmu, po doskonałym debiucie („Tato”), postanawia nakręcić opowieść, która określa jako historie miłosno-gangsterską. Jako, że w wywiadach wspominał, że lubi pracować z amatorami i łączyć ich z gwiazdami, poszukuje do głównej roli amatorki. Znajduje… Miss nastolatek do lat 15, Agnieszkę Włodarczyk, która do dzisiaj jest znana w całej Polsce. Warto nadmienić, że przy wcześniejszym filmie „Tato”, odnalazł dziewczynkę, która skradła ten film (Ola Maliszewska) oraz przy późniejszym „Show”, wynalazł inną amatorkę Annę Wendzikowską. Ślesicki, oprócz Agnieszki Włodarczyk, zaprasza do pracy plejadę gwiazd, a są nimi m.in.: Cezary Pazura, Bogusław Linda, Marek Perepeczko, Krzysztof Kiersznowski.
Aktorzy… To było wydarzenie! Marek Perepeczko, pojawił się po raz pierwszy na ekranie po piętnastu latach. Widzimy go z cygarem w ręku, popijającego drogie wina (lekarz zabronił wódki), dbającego o swoją ukochaną córkę. Jest wielkim szefem mafii, zarządza przekupionymi policjantami, handluje narkotykami, a swoich przeciwników, zabija i zakopuje w ogrodzie. Mimo iż, to wszystko trochę naciąganie, to świetnie się to ogląda. Czarek Pazura, gra postać o imieniu Cezary (w każdym filmie Ślesickiego, postać, która kreuje tak samo się nazywa). Gra jednego z „ludzi” Józefa (Marek Perepeczko), trochę niezdarnego i fajtłapowatego… Robi to doskonale! Jest oczywiście też Bogusław Linda, bez którego nie było by tego filmu. Człowiek, który kreował w latach 80 wielkie role dramatyczne u takich reżyserów jak: Kieślowski, Holland i Wajda. W latach 90, całkowicie zmienia wizerunek… Jest twardzielem… Jednak trzeba nadmienić, że Ślesicki, wcześniej w filmie „Tato”, nie robił z niego twardziela, a kochającego ojca, który walczy o swoją córkę. W „Sarze”, znów jest twardzielem…

Jeśli jest ktoś taki, kto nigdy nie widział tego filmu, dzisiaj ma taką szanse go obejrzeć… Jednak zanim go obejrzycie, chciałbym przybliżyć wam fabułę… Tytułowa Sara jest 16-latką. Jej ojciec jest niebezpiecznym gangsterem i obawia się o bezpieczeństwo córki, załatwia jej więc ochroniarza - Leona. Z góry zapowiada, że zabije tego, kto śmie zbliżyć się do Sary, obowiązuje to również ochroniarza. Tymczasem Sara i Leon zakochują się w sobie, ukrywają to przed ojcem dziewczyny, obawiając się spełnienia okrutnej groźby… Fabuła Amerykańska, prawda? Trochę zalatuje „Leonem zawodowcem”? Będą ludzie w kinach? Będą…
„Sara” w kinach obejrzało ponad 650 tys. widzów (otrzymał nagrodę dystrybutorów na FPFF w Gdyni). Na tamte, czasy, kiedy jeszcze w Polsce nie było tylu multipleksów to wspaniały wynik! Mogłaby pewnie uzyskać większą ilość, gdyby nie to, że trafiła na rok „Kilera” Juliusza Machulskiego, który pobił rekord ! (ponad 2mln). Jeszcze, żaden film po 89 roku, nie obejrzało tylu widzów… Do 1997 roku, najbardziej kasowym filmem był film Władysława Pasikowskiego „Psy II: Ostatnia krew”. Te trzy filmy, mówią, czego Polskim widzom w latach 90, brakowało w polskim kinie. Brakowało ciekawej akcji, typowo amerykańskiej fabuły, świetnej rozrywki. Bo te trzy wyżej wymienione filmy, nie są filmami typowo polskimi… Są zrobione w „hollywodzkim” stylu!

Film Ślesickiego, możemy uznać za przełomowy w jeszcze jednym elemencie. W żadnym innym polski filmie nie pokazano golizny 16-latki (bo tyle lata miała Agnieszka Włodarczyk, gdy nagrywano film). Podobno ten fakt, wiele osób uznano za kontrowersyjny i wiele osób było przeciwnych pokazywaniu scen z nagą Agnieszką Włodarczyk u boku Bogusława Lindy.
Film obfituje w ciekawe dialogi i bardzo dobre sceny. Jednak nie należy do niego, podchodzić poważnie , bo jak mówi filmowy Leon: „W filmach takie rzeczy są na porządku dziennym.” „Sara” to czysta rozrywka, a teksty, które tam się pojawiają łatwo się zapamiętuje . Przypomnijmy sobie jedną z kultowych scen:
Ślesicki bawi się tym filmem, bawi się konwencją… Nie mają tutaj znaczenia, żadni konsultanci, bo chyba w tym filmie w ogóle ich nie było. Dwóch policjantów jeżdżących polonezem, ukrywających interesy Józefa, czy lekarz, który własnoręcznie w mini gabinecie przy pomocy kilku narzędzi zamierzą usunąć ciąże. Takich groteskowych scen jest jeszcze więcej… Jednak wciągnięci w tą historię, wierzymy we wszystko co widzimy na szklanym ekranie. Jedna, wielka bajka… Mimo to, świetnie się ogląda…
Warto jeszcze wspomnieć o muzyce… Oprócz, słynnego „Turururum”, Sztywnego Palu Azji, mamy też, piosenkę w wykonaniu, głównego bohatera filmu. W żadnym innym filmie, nie usłyszycie Bogusława Lindy, który śpiewa… I to jeszcze jak! (Warto posłuchać)…
I jeszcze jedno… Linda nie tylko śpiewa, ale również tańczy. Jeden z niewielu tańców w polskim kinie… Bo w jakim innym polskim filmie tańczy się tango? Żadnym! Zobaczcie sami:
Na koniec zachęcam, tych którzy nie widzieli i widzieli do obejrzenia. Dziś, Polsat, 20:05…
PS.: Ciekawostka… Każdy film Ślesickiego, składa się z czterech znaków… Zaczynając o tych, które już powstały („Tato”, „Sara”, „Show”), kończąc na tym co ma powstać („21:37”)





